Ostatnie pożegnanie



W dniu 18.03.2022 roku zmarł nasz Kolega instruktor spadochronowy śp. Jerzy FATYGA /82 lata/. Pogrzeb odbędzie się w dniu 24.03.2022 roku na cmentarzu Batowice (Prądnik Czerwony) o godz. 12:20 w nowej Kaplica od ul. Powstańców.
Cześć jego pamięci!

W numerze 97 SPADOCHRONIARZA  ukazał się tekst o Jurku Fatydze

Z kart wspomnień spadochronowej przygody

Pragnę sięgnąć pamięcią do lat, kiedy w Krakowie tworzyła się6 Pomorska Dywizja Powietrzno-Desantowa oraz do ludzi, którzy mają szczęście żyć do tej pory, a którzy wnieśli znaczny wkład w jej rozwój i historię.

Doskonałym impulsem w rozwój służby spadochronowej było utworzenie w szkolnym batalionie w Niepołomicach plutonu spadochronowego, którego absolwenci tworzyli przez lata trzon kadry instruktorskiej Dywizji. Wśród jeszcze żyjących, których pozostało kilku, chciałem pokazać postać naszego kolegi, 80-latka, mł. chor. (w st. spocz.) Jerzego Fatygi.

Urodzony na kieleckiej ziemi już w młodości, jak wielu z nas, połknął bakcyla lotniczej przygody. W tamtejszym aeroklubie wykonywał pierwsze skoki spadochronowe z samolotu CSS-13, tam też został pilotem szybowcowym II klasy ze zdobytą srebrną odznaką.

Od 15 X 1959 r. rozpoczął służbę wojskową, znalazł swój przydział do plutonu spadochronowego w szkolnym batalionie 6 PDPD, którym dowodził wówczas porucznik Zdzisław Kica.

W 1961 r. Jurek zdobył uprawnienia instruktora wojsk powietrzno-desantowych. Po zakończeniu zasadniczej służby wojskowej podjął decyzję pozostania w zawodowej służbie wojskowej w zaszczytnej roli instruktora spadochronowego 6. PDPD.

W czasie służby stale doskonalił swoje umiejętności i osiągnął najwyższą klasę mistrzowską. Miał kontakty z wytwórnią spadochronów i był często zapraszany do wykonywania skoków doświadczalnych. Wśród przeróżnych zadań służbowych w szkoleniu spadochronowym wykonywał skoki pokazowe i doświadczalne o różnej skali trudności. Uczył żołnierzy jak bezpiecznie korzystać ze sprzętu spadochronowego. Miał też żyłkę sportowca był członkiem zespołu, który w składzie: Augustyn Konior, Jerzy Fatyga, Ryszard Giec, Zdzisław Nawara, Wiesław Siciński zdobyli w 1961 r. tytuł „Mistrzów Wojsk Powietrzno-Desantowych”.

Większość swojej służby spędził w kompanii sztabowej. Wykonał 844 skoki z różnych typów samolotów, śmigłowców, balonu w dzień, w nocy i na wodę. Ostatnie pechowe lądowanie na nierównym gruncie lądowiska w Krośnie spowodowało skomplikowane złamanie stopy, uniemożliwiając mu dalszą służbę. W grudniu 1974 r. odszedł do rezerwy.

W życiu cywilnym nie stracił kontaktu z wojskiem, zdobył kwalifikację technika kontroli automatów spadochronowych KAP‑3 i zatrudnił się w warsztacie naprawy spadochronów 6 PDPD na tym stanowisku. W życiu prywatnym zawsze pasjonowała go fotografia zdarzeń lotniczych i spadochronowych – jego archiwum zdjęć jest imponujące. Jako kolega był lubianym gawędziarzem lotniczych zdarzeń, uczestniczy w życiu Koła ZPS – „Przeciwlotników”.(…)

Laudacja – wygłoszona przez kol. Augustyna Koniora

Szanowna Rodzino, Przyjaciele, wszyscy zebrani, Żegnamy dzisiaj odchodzącego z naszych szeregów i społeczności Jerzego Fatygę, wspaniałego przyjaciela, spadochroniarza, entuzjastę lotniczego środowiska. Wypełniając koleżeńskie życzenia Jurka, pragnę w imieniu rodziny, przyjaciół i kolegów ze Związku Spadochroniarzy pożegnać słowem druha podniebnych szlaków. Swoje barwne życie rozpoczął Jurek na ziemi kieleckiej, gdzie spędził wczesną młodość. Życie rocznika wojennego nie rozpieszczało jego, ani jego rodziny i stawiało trudne wyzwania. Dorastając, trafił do Aeroklubu Kieleckiego, gdzie rozpoczął swoją lotniczą przygodę i uzyskał w tym czasie uprawnienia pilota szybowcowego i skoczka spadochronowego. Powołanie do służby wojskowej 6.PDPD w Krakowie utrwaliło jego chęć doskonalenia się jako specjalisty w dziedzinie, którą pokochał. W czasie służby wojskowej ukończył kurs i zdobył tytuł wojskowego instruktora spadochronowego. Równocześnie podejmuje decyzje pozostania w zawodowej służbie wojskowej. Nie jest specjalnie zainteresowany awansami. Jego celem jest osiąganie szczytów w specjalności, którą pokochał. W czasie służby wojskowej cały czas doskonali swoje umiejętności i uzyskuje klasę mistrzowską instruktora spadochronowego WPD. Pełniąc służbę, uczył kadrę dywizji i podległych żołnierzy umiejętności bezpiecznego desantowania. Miał też duszę sportowca i uczestniczył w mistrzostwach WPD w drużynie, która zdobywała laury. Jako doświadczony instruktor brat udział w próbach nowych spadochronów jako skoczek doświadczalny. Godnie też reprezentował dywizję na pokazach spadochronowych dla ludności i młodzieży. Wizytując cykl szkolenia spadochronowego poborowych w Krośnie, skoki treningowe na spadochronach wyczynowych. Podczas jednego ze skoków uległ kontuzji skomplikowanego złamania nogi. Wypadek ten przekreślił mu pełnienie dalszej służby wojskowej i zmusił do przejścia na cywilną Stronę Życia. W armii dosłużył się stopnia młodszego chorążego, wykonał 844 skoki spadochronowe o różnej skali trudności. Był odznaczany i nagradzany za swoje osiągnięcia. Przesłużył w armii 17 lat i od 1974 r. był w rezerwie. W życiu cywilnym nie utracił kontaktu ze Środowiskiem wojskowym. Zdobył uprawnienia technika kontroli automatów spadochronowych. Nigdy nie bał się Żadnej pracy, potrafił być odpowiedzialny na każdym stanowisku. W ocenie mojej i kolegów od najmłodszych lat był doskonałym dokumentalistą, fotografując zdarzenia lotniczo-spadochronowe na przestrzeni 60 lat. W 80 rocznicę urodzin doznał zaszczytu zaistnienia na łamach „Spadochroniarza” i w rozdziale książki „Elitarni błękitnych przestworzy”. W życiu rodzinnym znaliśmy Jurka jako przykładnego, odpowiedzialnego męża jego ukochanej Maryli, ojca Tomka i bliźniaków — Grażyny i Artura. Znając Jurka od wielu lat, oceniam go przez pryzmat człowieczeństwa. Sprawdził się, sprawując opiekę nad swą żoną Marylką aż do jej śmierci. Był naszym najlepszym przyjacielem, dobrym wrażliwym człowiekiem, skorym do pomocy w razie potrzeby. Żal i tęsknota były na pewno pośrednią przyczyną zaburzeń zdrowotnych naszego kolegi.
Obecne uwarunkowania społeczno-polityczne często zniekształcają bieg historii i pozbawiają zasług w imię nowych porządków ludzi urodzonych w niewłaściwym czasie – ceremoniał wojskowy tylko dla wybranych.

Żegnaj Jurku! Dzisiaj Twój ostatni lot,

ostatni skok w nieznane otchłanie wszechświata?

Światło czy mrok? A może samolot z kolegami lata?

Na ręce Rodziny – brata Leszka, dzieci Tomka, Grażyny, Artura z rodzinami składamy wyrazy szczerego ubolewania Od przyjaciół i kolegów ze Związku Polskich Spadochroniarzy i Koła Przeciwlotników, którego Jurek był członkiem.

Kraków, 24.03.2022