Żołnierz, spadochroniarz, sportowiec, biegacz, instruktor narciarski, maratończyk, przyjaciel zwierząt i miłośnik historii, poliglota – Legenda Spadochroniarskiej Rodziny „czerwonych beretów”.
W dniu 08.08.2025 roku na Cmentarzu w Raciborzu, w gronie Brata, Najbliższej Rodziny, Sąsiadów Anny i Włodzimierza Dyzio, Pana Włodzimierza, Kolegów z WKS WAWEL, Kolegów Spadochroniarzy ze Związku Polskich Spadochroniarzy II Oddział Kraków, Pan Stanisław Balawender, Piotr Drumlak, przedstawiciela Marszałka Województwa Małopolskiego, pożegnano Jana Stachowa.
Trudno jest dobrać słowa żegnając Legendę, ale Mistrz Ceremonii Pan Krzysztof Pawełczyk, profesjonalnie przedstawił szlak życia Jana, pięknie dziękuję, oto krótki fragment pożegnalnego tekstu:
„Z głębokim smutkiem i poczuciem nieodwracalnej straty, ale także z wdzięcznością za każdą chwilę spędzoną razem, żegnamy dzisiaj Jana Stachowa – człowieka niezwykłego, którego życie było świadectwem odwagi, determinacji, oddania służbie Ojczyźnie, sportowej pasji oraz nieskończonej miłości do zwierząt i ludzi. Jan był postacią wyjątkową, łączącą w sobie wojskową dyscyplinę, sportowy zapał, dziecięcą radość życia i dojrzałą refleksyjność człowieka, który widział i przeżył wiele.”
W imieniu swoim, sąsiadów Jana, Kolegów Spadochroniarzy głos zabrał Honorowy Prezes Związku Polskich Spadochroniarzy II Oddział Kraków, Kolega Stanisław Balawender, po mowie Mistrza Ceremonii, Kolega Stanisław, postanowił pożegnać Jana mową pełną szczerości, pełną prywatności, dziękujemy Kolego Stanisławie.
Jan, będziemy Ciebie pamiętać jak żyłeś, wspominać jaki byłeś między Nami, a o Tobie, nie można napisać zbyt dużo, ale na pewno można napisać zbyt mało, więc tylko kilka wersetów w podziękowaniu, że byłeś wśród Nas. Jan, odszedłeś nagle…
„Nie trzeba słów, kiedy czarny anioł zamyka usta tym, którzy byli bliscy, kiedy podcina skrzydła tym, którzy powinni latać, kiedy zabiera oddech tym, którzy powinni żyć. Pozostaje głucho milczeć, wypatrując białych aniołów nadziei”. Ale tak trudno wypatrywać białych aniołów nadziei, kiedy nagle odchodzi ktoś bliski, kto powinien jeszcze żyć…
R.I.P
Są pożegnania, na które nigdy nie będziemy gotowi. Są słowa, które zawsze wywoływać będą morze łez. I są takie osoby na myśl, o których zawsze zasypie nas lawina wspomnień.
„Oto widzę Ojca swego, Matkę swoją, Siostry i Braci swoich…
Oto widzę długi rząd Tych Spadochroniarzy co byli przede mną
Oto ich zew, bym zajął miejsce wśród nich
Miejsce, gdzie na niebieskich spadochronach
spadochroniarze przegrupowują się i żyją wiecznie…”
SEMPER FIDELIS
Piotr DRUMLAK, Krzysztof PAWEŁCZYK











